Jesteś tutaj: Start

Witamy na stronie internetowej

Rzymskokatolickiej Parafii pw. Św. Mikołaja

Gościce 38

48-370 Paczków

Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Telefon: +48 77 431 63 97

rozważania na 4. niedzielę Wielkiego Postu

4. Niedziela Wielkiego Postu – Rok A

26 marca 2017 r.

 

 

Refleksja

„Uczniowie Jezusa zadali Mu pytanie: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice? Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże.”.

Wiele ludzkich sytuacji, które z pozoru wydają się nam okrutne, rozpaczliwe czy beznadziejne, posiada swój głębszy wymiar i sens. Warto go odkryć.

W niezawinionym cierpieniu najbardziej bolesny jest absurd, brak widomego sensu, dlatego za wszelką cenę próbujemy go szukać. Jednak pytanie o przyczynę cierpienia najczęściej pozostaje bez odpowiedzi, co wzmaga tylko nasze rozterki, bunt i ból. Cierpienie powoduje, że człowiek czuje się jak pogrążony w ciemnościach i zdezorientowany, opuszczony i zdradzony. Przecież zgodnie z wszelką logiką i słusznymi postulatami nie powinno nas spotkać nic złego. Jeśli sprawiedliwy, dobry i miłujący Bóg czuwa nad wszystkim, to powinien nas zabezpieczyć od nieszczęść, a przynajmniej zsyłać je tylko na tych, którzy sobie jakoś na to zasłużyli, czyli na pewno nie na nas. Gdy nas coś dotknie, to w naszym mniemaniu, jest to skutki em jakiejś pomyłki w Bożych rachubach czy okrutnego kaprysu ślepego losu, ale nigdy naturalnej kolei rzeczy czy logicznego następstwa własnego postępowania - wszak jesteśmy niewinni.

Ale to przekonanie o własnej niewinności tylko pogłębia tragizm i absurdalność ludzkiego życia. Dlatego za wszelką cenę, nawet oskarżając Boga, szukamy racjonalnego wytłumaczenia tragicznych sytuacji. Dla uczniów Jezusa ślepota tego człowieka była wyraźną karą Bożą, jeśli nawet nie za jego własne grzechy, to przynajmniej za winy rodziców.

Jezus objawia zupełnie inne wytłumaczenie i sens cierpienia. Co prawda choroba, kalectwo, cierpienie mogą być nieraz konsekwencją naszych błędnych decyzji, głupoty czy czyjejś złośliwości, ale na ogół nie jesteśmy bezpośrednio odpowiedzialni za to, co nas spotyka. W takiej sytuacji powinniśmy pytać nie tyle o źródło i przyczynę trudnych doświadczeń, lecz o sposób reagowania na cierpienie i o to, jak postępować, by w miarę możliwości cierpienie nas nie niszczyło, lecz budowało.

ks. Mariusz Pohl

 

Złota myśl tygodnia

Cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć. (Napoleon Bonaparte)

 

 

 

Na wesoło

Siostra przed chwilą skończyła lekcję katechizmu o stworzeniu świata. Zadaje pytanie maluchom:

- Które z was wie, co uczynił Pan Bóg po stworzeniu świata siódmego dnia?

Wstaje mała dziewczynka i odpowiada:

- Siódmego dnia Pan Bóg poszedł na Mszę Świętą.

 

Ślimak włazi wiosną na pień jabłoni. Spostrzega go mrówka i mówi:

- Hej, a ty dokąd?

- Po jabłka!

- Nie widzisz, że jeszcze nie ma jabłek?

- Spoko zanim wejdę na czubek drzewa, to już będą!

 

Patron tygodnia –  św. Guntram, król – 28 marca

Guntram był królem we Francji. Jego żywot napisał współczesny mu św. Grzegorz z Tours w swoim dziele Historia Franków. Guntram był synem Klotara I i św. Klotyldy. Przyszedł na świat ok. roku 525. Podzielił się państwem z braćmi. Taki był bowiem wtedy zwyczaj, że państwo było uważane za własność monarchy.

Według św. Grzegorza Guntram nie od razu był człowiekiem świętym. Wyróżniał się charakterem gwałtownym, był uparty i brutalny. Nie gardził też obficie zastawionym stołem. Jednak uporczywą pracą nad sobą wyrobił w sobie tyle cnót chrześcijańskich, że zmieniły one zupełnie jego obyczaje. Kiedy jego bracia wiedli nieustanne spory o granice, jego wzywano na rozjemcę. Sobie zostawił królestwo Orleanu, Burgundii i Prowansji, rządząc mądrze i popierając instytucje chrześcijańskie. Jego kraj był bowiem wówczas jeszcze na pół pogański. Przypisuje się Guntramowi założenie kilkunastu klasztorów. Dzielnie pomagał mu w tym św. Kolumban, mnich irlandzki. Wystawił także znaczną liczbę kościołów. W Moriana ufundował biskupstwo, istniejące do dziś. Za staraniem króla odbyło się 6 synodów, które miały za cel rozbudzić życie religijne, nawrócić resztę pogan, a wśród duchowieństwa wzmocnić karność kościelną.

Niemniej dbałym okazał się król dla poddanego sobie ludu. Jego szczególną troską byli ubodzy, których wspierał szczodrą ręką. Kiedy nastały klęski żywiołowe, według kronikarzy król ofiarował Panu Bogu za swój lud, na odwrócenie kar, własne życie. Zmarł 28 marca 592 roku po 67 latach życia. Jego kult przyjął się we wszystkich diecezjach Francji.

 

Opowiadanie

Znaczenie życia

Pewien profesor kończąc kiedyś lekcję zwrócił się do swoich studentów w następujący sposób:

- Czy są jakieś pytania?

Jeden ze studentów zapytał go wtedy:

- Tak, panie profesorze: proszę mi powiedzieć jaki jest sens życia?

Jego kolegów, którzy zmierzali już w kierunku drzwi, ogarnął śmiech. Jednak profesor przyglądał się uważnie studentowi, chcąc zrozumieć, czy pytanie zostało zadane poważnie, czy jedynie dla żartu. Kiedy doszedł do wniosku, że student zadał mu je na serio, powiedział:

- Odpowiem panu.

Potem wyjął z kieszeni swoich spodni portfel, wydobył z niego małe, okrągłe lusterko, nie większe od monety, i po chwili namysłu powiedział:

- Kiedy wybuchła wojna, byłem jeszcze dzieckiem. Pewnego dnia znalazłem na ulicy roztrzaskane w drobiazgi lusterko. Wziąłem wtedy ze sobą największy jego kawałek. To właśnie ten drobiazg. Zacząłem się nim bawić i byłem pełen radości, że mogę odbijać w nim światło i kierować je do ciemnych zakątków, do których nigdy nie zagląda słońce: do ciemnych głębokich dziur, szczelin i zakamarków. Zachowałem sobie to małe lusterko. Kiedy stałem się już dorosłym człowiekiem, zdałem sobie sprawę, że lusterko to ma dla mnie jeszcze większe znaczenie niż poprzednio. Dzięki niemu zrozumiałem, że i moje życie może przekazywać Światło.

Ja też jestem fragmentem lustra, którego nie znam w całości. Poprzez wszystko to kim jestem i co czynię mogę przekazywać światło – światło prawdy, zrozumienia, świadomości, dobra, czułości – i oświetlać w ten sposób ciemne zakątki ludzkiego serca, by móc coś w kimś zmienić. Być może dostrzegą to również inni i oni także zechcą czynić podobnie. W tym właśnie zauważam sens życia.

Całe niebo może odbijać się nawet w najmniejszej kałuży.

 

Papież Franciszek o Miłosierdziu

„W proklamacji czytań biblijnych ponownie przebywamy historię naszego zbawienia poprzez nieustanne dzieło miłosierdzia, które zostało ogłoszone. Bóg także dziś z nami rozmawia jak z przyjaciółmi, ‘przestaje z nami’, aby nam towarzyszyć i ukazać nam drogę życia” (MM 6).

Bóg mówi do nas, posługując się faktami z życia bohaterów Biblii. Na pytania, które dzisiaj nosimy w sercu, Bóg już kiedyś odpowiedział. Odkrywamy to w Liturgii Słowa w trakcie Eucharystii.


 

Rozważania na 7. niedzielę zwykłą

7. Niedziela Zwykła – Rok A

19 lutego 2017 r.

 

 

Refleksja

„Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!”.

Jaki jest duch tego „nadstaw mu drugi policzek”, wywołującego u wszystkich grymas niechęci? Sam Jezus, kiedy został spoliczkowany w dniu swojej Męki, nie nadstawił drugiego policzka, ale jasno określił czyn: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego mnie bijesz?” (J 18,23).

Błędem byłoby rzucać się na słowa jak byk na muletę: „Ja miałbym nadstawiać drugi policzek? Żeby sprzyjać przemocy?”. Jezus chce nauczyć nas czegoś całkiem przeciwnego. Kiedy mówi: „Nie oddawaj temu, kto czyni zło”, czyn zostaje określony, wiadomo, że mamy do czynienia z człowiekiem, który popełnia zło, ale chodzi o coś, co nieskończenie przekracza tego człowieka, i co przekracza nasz palący policzek. Za tym tak mocno przemawiającym obrazem (nadstawić drugi policzek!) kryje się niezwykły plan: zatrzymać spiralę zła.

Ludzie zbyt łatwo przyjmują zło jako fakt niepodważalny. Riposta i zemsta wydają się rzeczą tak naturalną, że wszyscy tak postępują, nawet dobrzy chrześcijanie. Jeśli chcemy przekonać się, jaką niesamowitą zmianę proponuje Jezus, otwórzmy Biblię na Księdze Rodzaju 4,24: „Lamek będzie pomszczony siedemdziesiąt siedem razy!”. I postawmy się w sytuacji Piotra, który otrzymuje odpowiedź: „Masz przebaczyć siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18,22).

Ta radykalna zmiana, która może wydawać się całkowitą utopią, rozpoczyna się bardzo realnie w momencie, kiedy mamy odwagę powiedzieć „nie” swojej własnej przemocy. Nie przemocy innych, ale przemocy swojej.

Andre Seve

 

 

Złota myśl tygodnia

Wspaniałomyślność jest istotą przyjaźni. (Oscar Wilde)

 

Na wesoło

Ksiądz po Mszy Świętej pyta jednego ze starszych i bardziej rozsądnych parafian:

- Który moment podobał się panu szczególnie w moim kazaniu?

- Prawdę mówiąc, to moment przejścia z ambony do zakrystii – pada odpowiedź.

 

 

W Morskim Oku w przeręblu kąpie się baca.

- Baco, nie zimno wam? - pytają się turyści.

- Ni.

- Ciepło?

- Ni.

- A jak wam jest?

- Jędrzej.

 

Patron tygodnia –  św. Etelbert, król – 24 lutego

Etelbert I rozpoczął panowanie w Anglii jako ośmioletnie dziecko po śmierci ojca (560). Był poganinem przez pierwszych 36 lat życia. Około 588 udał się do Paryża, gdzie za małżonkę pojął Bertę - córkę króla Merowingów frankońskich. Pobożna królowa tak wpłynęła na męża, że zgodził się nawiązać kontakt z Rzymem. Co więcej, nakłonił papieża św. Grzegorza I Wielkiego, aby ten przysłał misjonarzy do jego królestwa w Anglii. Na czele wyprawy stanął św. Augustyn z Canterbury. Przywiódł on ze sobą 40 mnichów-kapłanów benedyktyńskich. Przybyli oni do Kentu w samą Wielkanoc 597 roku. Król wyszedł św. Augustynowi i jego misjonarzom na spotkanie i zezwolił im swobodnie głosić nową wiarę.

Sam też po kilku latach przyjął chrzest. Z czasem i inni królowie poszli w jego ślady. Etelbert ze wszystkich sił dopomagał misjonarzom w szerzeniu wiary. Dzięki jego pomocy i hojności wystawiono świątynie, zamienione niebawem na katedry: w Canterbury, Londynie i Rochester. Kiedy zaś utworzona została metropolia w Canterbury, przydzielono do niej biskupstwa w Rochester, w Londynie i w innych miastach, które król szczodrze uposażył.

Etelbert nie tylko poszerzył granice swojego królestwa i zabezpieczył je od napaści wrogów, ale wyróżniał się jako doskonały administrator i prawodawca. Do naszych czasów zachował się szczęśliwie zbiór praw, które wydał. Zdradzają one pokrewieństwo z prawem salickim, skodyfikowanym przez króla Francji, Chlodwika. Świadczy to o żywym kontakcie między Galią a Anglią.

Po około 64 latach życia i 56 latach rządów Etelbert zmarł 24 lutego 616 roku. Jego śmiertelne szczątki złożono w kościele świętych Piotra i Pawła w Canterbury przy jego małżonce, Bercie.

 

Opowiadanie

Ogień

Sześć osób znalazło się przypadkowo w czasie lodowatej nocy na bezludnej wyspie. Każda trzymała kawał drewna w ręce. Nie było innego drzewa na wyspie zagubionej w mgłach Morza Północnego.

Pośrodku mały ogienek powoli zamierał z powodu braku opału.

Zimno stawało się coraz bardziej dotkliwe.

Pierwszą osobą była kobieta, ale błysk płomienia oświetlił twarz imigranta o ciemnej skórze. Kobieta go zauważyła. Zacisnęła rękę wokół swego kawałka drewna. Dlaczego miałaby zużyć swoje drewno, by ogrzać jakiegoś próżniaka, który przyszedł kraść chleb i pracę?

Człowiek, który stał przy niej, zauważył kogoś, kto nie należał do jego partii. Nigdy, przenigdy nie zmarnuje swego pięknego kawałka drewna dla przeciwnika politycznego.

Trzeci człowiek był nędznie ubrany i otulał się brudną marynarką, ukrywając swój kawałek drewna. Jego sąsiad był z pewnością bogaty. Dlaczego on sam miałby zużyć swoją gałąź dla leniwego bogacza?

Bogacz siedział myśląc o swych dobrach, o dwóch domach, o 4 autach i o pełnym koncie w banku. Baterie jego telefonu komórkowego byty wyczerpane, musiał zachować swój kawał drewna za wszelką cenę. Nie chciał zużyć go dla tych leniów i nieudaczników.

Ciemne oblicze imigranta wykrzywiał grymas zemsty w słabym świetle ognia, prawie że wygasłego. Silnie zaciskał pięść wokół swego drewna. Wiedział dobrze, że wszyscy ci biali pogardzali nim. Nie wrzuci za nic swego drewna do tlących się gałęzi. Nadszedł moment zemsty.

Ostatnim członkiem tej smutnej grupki był człowiek skąpy i nieufny. Nie czynił nigdy niczego, co nie zapewniłoby mu korzyści. Dawać tylko temu, kto coś daje – było jego zasadą. Muszą mi drogo zapłacić za ten kawałek drewna, myślał.

Znaleziono ich wszystkich zamarzniętych, z kawałkami drewna w rękach, znieruchomiałych po śmierci z powodu nadmiernego wyziębienia organizmu.

Nie umarli z zimna zewnętrznego, ale z zimna płynącego od wewnątrz.

Może również w twojej rodzinie, w twojej wspólnocie, przed tobą tli się ogień, który zamierał Z pewnością trzymasz kawałek drewna w ręce. Co z nim zrobisz?

 

Papież Franciszek o Miłosierdziu

„W całym życiu sakramentalnym otrzymujemy miłosierdzie w obfitości. Nie bez znaczenia jest fakt, że Kościół chciał wyraźne odwołać się do miłosierdzia w formule dwóch sakramentów, nazywanych sakramentami "uzdrowienia", to znaczy: pojednania i namaszczenia chorych” (MM 5).

Możemy myśleć: „Pójdę do spowiedzi”, „przyjmę namaszczenie”. Możemy też myśleć inaczej: „Pójdę do Jezusa, który ma moc” – wtedy nasza żywa wiara sprawia, że możemy widzieć owoce łaski sakramentalnej.

Rozważania na 6 niedzielę zwykłą

6. Niedziela Zwykła – Rok A

12 lutego 2017 r.

 

 

Refleksja

„Ponieważ wielka jest mądrość Pana, potężny jest władzą i widzi wszystko. Oczy Jego patrzą na bojących się Go, On sam poznaje każdy czyn człowieka. Nikomu nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć”.

Z wielu ust słyszymy powiedzenie, że czasy się zmieniają. Jednym ze stałych punktów wielopokoleniowych spotkań rodzinnych jest wątek zaczynający się od słów: „Kiedyś żyło się inaczej…”. Powszechnie przyznajemy, że to co jeszcze kilka dekad temu było nie do pomyślenia, dzisiaj staje się powoli normą. Czy jednak brak wewnętrznej dyscypliny można zrzucić na karb czasów, w których żyjemy? Czy tempo życia i mentalność, którą zaszczepia nam współczesna kultura, usprawiedliwiają nas na tyle, że możemy do woli grzeszyć, albo dawać ciche przyzwolenie na bezbożność wśród naszych najbliższych?

Walka duchowa rozgrywa się dzisiaj między innymi o właściwe rozumienie i przeżywanie Bożego Miłosierdzia. Zmagamy się z pokusą mylenia miłosierdzia z pobłażliwością. To, że Bóg jest wrażliwy na naszą duchową biedę, że czeka z otwartymi ramionami i szuka rozwiązania nawet najbardziej zagmatwanej sytuacji, wcale nie znaczy, że czarne stało się nagle białe i grzech przestał być grzechem! Za każdym razem, gdy postępujemy wbrew przykazaniu miłości i dziesięciu przykazaniom Bożym, odwracamy się od Boga, a skutki naszych decyzji uderzają przede wszystkim w nas samych. W Bogu nie ma, nigdy nie było i nie będzie przyzwolenia na grzech. On jest kochającym Ojcem i nie może godzić się na to, by Jego dzieci wybierały coś, co w ostatecznym rozrachunku nie przyniesie szczęścia. Nie bądźmy więc krnąbrnymi synami i córkami, którzy chcieliby, aby miłosierdzie Ojca było zarazem naiwnością z Jego strony. Szukajmy Bożej miłości, uznając jednocześnie ciężar swoich win.

 

Złota myśl tygodnia

Jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za to, co robimy, także za to, czego nie robimy. (Molier)

 

Na wesoło

Kancelistka odbiera telefon:

- Niestety proboszcz jest na ważnym spotkaniu, ale jeśli ma pan bardzo pilną sprawę, to go obudzę.

 

Podczas egzaminu wykładowca mocno już zdenerwowany niewiedzą zdającego, otwiera drzwi i krzyczy do pozostałych studentów:

- Przynieście tu siano dla osła!

- A dla mnie herbatkę poproszę! - dodaje student.

 

Patron tygodnia –  św. Walenty, biskup i męczennik – 14 lutego

Walenty był biskupem Terni w Umbrii. Wiadomości o nim są dość skąpe i niejednoznaczne. Żył w III w. i był kapłanem rzymskim. Tam w czasie prześladowań (Klaudiusza II Gota), wraz ze św. Mariuszem i krewnymi, asystował męczennikom w czasie ich procesów i egzekucji. Wkrótce sam został pojmany i doprowadzony do prefekta Rzymu, który przeprowadził rutynowy proces polegający na wymuszaniu odstępstwa od Chrystusa. W tym celu kazał użyć kijów. Ponieważ nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu, kazał ściąć Walentego. Stało się to 14 lutego 269 roku.

Pochowano go w Rzymie przy via Flaminia. Brak bliższych wiadomości o nim nie przeszkodził w szybkim rozwoju jego kultu. Jego grób już w IV w. otoczony był szczególną czcią. Nad grobem papież Juliusz I wystawił bazylikę pod wezwaniem św. Walentego. Odnowił ją później papież Teodor I. Bazylika wraz z grobem św. Walentego stała się prawdziwym sanktuarium i jednym z pierwszych miejsc pielgrzymkowych. W ciągu średniowiecza kult Walentego objął całą niemal Europę.

W średniowieczu na terenie niemieckim Święty był wzywany jako orędownik podczas ciężkich chorób, zwłaszcza nerwowych i epilepsji. Na Zachodzie, zwłaszcza w Anglii i Stanach Zjednoczonych, św. Walentego czci się jako patrona zakochanych. W związku z tym dzień 14 lutego stał się okazją do obdarowywania się drobnymi upominkami.

 

Opowiadanie

Tajemnica szczęścia

Pewien młodzieniec zapytał najmądrzejszego z ludzi o tajemnicę szczęścia. Mędrzec poradził młodzieńcowi, by obszedł pałac i powrócił po dwóch godzinach.

- Proszę cię jedynie o jedno - powiedział mędrzec, wręczając mu łyżeczkę, na której umieścił dwie krople oliwy - W czasie wędrówki nieś tę łyżeczkę tak, by nie wylała się oliwa.

Po dwóch godzinach młodzieniec wrócił, a mędrzec zapytał go:

- Czy widziałeś arrasy w sali jadalnej? Czy widziałeś wspaniałe ogrody? Czy zauważyłeś piękne pergaminy?

Młodzieniec ze wstydem wyznał, że nie widział niczego. Troszczył się jedynie o to, by nie wylać kropel oliwy.

- Wróć i spójrz na cuda mego świata - powiedział mędrzec.

Młodzieniec wziął łyżeczkę i znów zaczął wędrówkę, ale tym razem obserwował wszystkie dzieła sztuki. Zobaczył też ogrody, góry i kwiaty. Powrócił do mędrca i szczegółowo zdał sprawę z tego, co widział.

- Gdzie są te dwie krople oliwy, które ci powierzyłem? – spytał mędrzec.

Spojrzawszy na łyżeczkę, chłopak zauważył, że ich nie ma.

- Oto jedyna rada, jaką mogę ci dać – powiedział mędrzec – Tajemnica szczęścia tkwi w dostrzeganiu wszystkich cudów świata, przy jednoczesnej dbałości o dwie krople oliwy na łyżeczce.

 

Papież Franciszek o Miłosierdziu

„Jesteśmy wezwani, aby celebrować miłosierdzie. Ileż bogactwa jest obecne w modlitwie Kościoła, kiedy przyzywa Boga jako miłosiernego Ojca! W liturgii miłosierdzie jest nie tylko wielokrotnie przywoływane, ale jest rzeczywiście przyjmowane i przeżywane” (MM 5).

Wiele razy zżymamy się na funkcjonujące we współczesnej kulturze stereotypy, ale jest jeden, który sprawdza się w kontekście liturgii: „Jeśli coś nie działa, to nie jest prawdziwe”. Przychodzimy do kościoła i odkrywamy, że Bóg naprawdę działa, a miłosierdzie to Coś znacznie większego, niż tylko poprawiająca samopoczucie teoria.

Rozważania na 5. niedzielę zwykłą

5. Niedziela Zwykła – Rok A

5 lutego 2017 r.

 

 

Refleksja

„Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi”.

Sól jest symbolem życia. Ciekawy jest wschodni zwyczaj nacierania solą dziecka tuż po urodzeniu, by dać mu siłę i żywotność, a także oddalić od niego już na początku życia złe duchy.

Sól jest też symbolem mądrości. Także my, gdy chcemy wykazać, że czyjeś słowa są pozbawione sensu, są próżne czy puste - mówimy, że są niesmaczne. Dodanie do własnych słów soli zrozumienia, refleksji, współczucia oznacza stanie się osobą zdolną do udzielania rad, podtrzymywania, umacniania i kierowania.

Chrześcijanin ma być solą dla społeczności, w której żyje: daje smak i zabezpiecza, uodparnia przed rozkładem, głupotą, zepsuciem moralnym, korupcją. Ma to czynić siłą swojego wnętrza. Autentyczny chrześcijanin musi chcieć, ale i musi mieć odwagę być innym niż ci, którzy nie znają Chrystusa i Jego Ewangelii. To przecież oznaczał chrzest: zrzucenie starego człowieka i przyobleczenie się w nowego. Trzeba uwrażliwiać sumienia, bo istnieje realne niebezpieczeństwo zwietrzenia, utraty własnej identyczności, tożsamości! Możemy zostać rozmyci!

Pozostaje wtedy wiara szczątkowa: paciorek, tradycja, zwyczaj, wspomnienie, religijne gesty ze względu na żonę, rodziców, otoczenie. Zanika życie z wiary. Taki człowiek przestaje być solą! Jego życie nie świadczy o tym, że należy do Chrystusa. Jego postawa będzie usprawiedliwieniem dla tych, którzy do Chrystusa nie należą. Straszne jest zakończenie: na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Chrześcijaństwo rozmyte, zwietrzałe, godne już tylko wyrzucenia i podeptania. Dlatego trzeba czuwać, dokładać wysiłku, by się nie dać rozmyć, by nie zwietrzeć, by nasycać się Jezusem, wypracowując w sobie wiele sprawności.

ks. Roman Kempny

 

Złota myśl tygodnia

Smak życia to umiejętność przeżywania. (Antoni Kępiński)

 

Na wesoło

Wielkim problemem, który trapił ojców pustyni, była kobieta... Panowała ogólna zasada, iż należy unikać okazji do grzechu, a więc spotkań z kobietami. Ojciec Paweł, gdy nagle spotkał na swej drodze kobietę, zaczął uciekać „szybciej aniżeli się ucieka na widok lwa lub straszliwego smoka”. Biedak przypłacił tę ucieczkę zdrowiem. Został całkowicie sparaliżowany i przez cztery lata opiekowały się nim – o paradoksie! – zakonnice jednego z klasztorów.

 

Przyjeżdża babcia do Jasia i mówi:

- Wnusiu jakiś ty do mnie podobny

Rozpłakane dziecko biegnie do mamy i mówi

- Mamusiu babcia mnie straszy!

 

Patron tygodnia –  św. Idzi Maria od św. Józefa, zakonnik – 8 lutego

Franciszek Antoni Pontillo urodził się 16 listopada 1729 r. w niewielkiej wiosce Taranto w Apulii we Włoszech. Zajmował się wyrobem lin. Czując wezwanie do życia zakonnego, wstąpił do franciszkanów w Neapolu w 1754 r., przyjmując zakonne imię Idzi Maria (Idzi to spolszczenie imienia Egidiusz). Pragnął zostać kapłanem, ale z powodu braków w wykształceniu pozostał bratem zakonnym.

Służył jako furtian. Codziennie spotykał się z ludźmi w potrzebie. Szczególnie gorliwie służył chorym i trędowatym, do których podróżował poza miasto (trędowatym nie wolno było mieszkać razem z innymi obywatelami). Już za życia uważano go za świętego i orędownika w chorobach. Według legendy, kiedy Idziemu powierzono opiekę nad wydzielaniem żywności i datków dla biednych, sam św. Józef miał się troszczyć o to, żeby Idziemu nigdy nie zabrakło potrzebnych środków.

Zmarł 7 lutego 1812 r. w Neapolu z przyczyn naturalnych; na jego pogrzeb przybyły olbrzymie tłumy. Został beatyfikowany 5 lutego 1888 r. przez Leona XIII, a kanonizowany 2 czerwca 1996 r. przez papieża św. Jana Pawła II.

 

Opowiadanie

Dwa nasiona

Jesienią dwa nasiona znajdowały się obok siebie w żyznej ziemi. Pierwsze nasionko powiedziało:

- Chcę rosnąć! Chcę moimi korzeniami sięgać głęboko w ziemię znajdującą się pode mną i wypuścić młode pędy ponad jej powierzchnię. Pragnę rozwinąć moje delikatne pączki niczym flagę, aby ogłosić przybycie wiosny... Pragnę poczuć ciepło słońca na moim obliczu i błogosławieństwo porannej rosy na moich płatkach!

I tak rozwijało się.

Drugie nasionko powiedziało:

- Co za los mnie spotkał! Boję się. Jeśli skieruję moje korzenie do ziemi znajdującej się pode mną, nie wiem, na co na trafię w ciemnościach. Jeśli utworzę sobie drogę poprzez twardą ziemię nade mną, mogę uszkodzić moje delikatne pędy... Jeżeli otworzę moje pączki, a jakiś ślimak będzie chciał je zjeść? Gdy bym zaś rozchylił moje kwiaty, jakieś dziecko mogłoby mnie wyrwać z ziemi. Nie, lepiej będzie, jeżeli zaczekam, aż będzie bezpiecznie. I czekało.

Na początku wiosny jakaś kura, która grzebała w ziemi w poszukiwaniu pożywienia, znalazła nasionko i zaraz je zjadła.

To jasne, ze trzeba przyjąć ryzyko życia i zdać sobie sprawę, ze czasami jest się gołębiem, a czasami posągiem.

 

Papież Franciszek o Miłosierdziu

„Nasze wspólnoty będą nadal mogły być żywe i dynamiczne w dziele nowej ewangelizacji, na tyle, na ile ‘nawrócenie duszpasterskie’, do którego przeżywania jesteśmy wezwani, będzie codziennie kształtowane przez odnawiającą moc miłosierdzia” (MM 5).

Św. Franciszek pokazywał braciom, że można głosić kazania nie wypowiadając ani jednego słowa. W Kościele nie brakuje ludzi, którzy ewangelizują przez swój styl życia. Czy są dla nas inspiracją, czy raczej mówimy sobie, że to nie dla nas?

Plan kolędy 2016/2017


 

Odwiedziny duszpasterskie – Kolęda 2017

 

27  grudnia – wtorek – Lisie Kąty – godz. 1000

 

Ujeździec

 

2 stycznia – poniedziałek – godz. 1500 - nr 40 i prawa strona za rzeką do mostku

3 stycznia – wtorek – godz. 1500 – od Paczkowa lewa i prawa strona do mostku i zamek

4 stycznia – środa  – godz. 1500 - od nr 1–lewa strona do mostku

5 stycznia – czwartek – godz. 1500 – prawa strona od kościoła do kapliczki, domy przy Straży

 Pożarnej

7 stycznia – sobota – godz. 930  bloki

10 stycznia – wtorek – godz. 1500 – od nr 74 do nr 83

 

Gościce

11  stycznia – środa - godz. 1500  - Strażnica,  nr 75 b – nr 81

 

12 stycznia – czwartek, godz. 1500 – 74 – 57 / „Mała Strona”/

 

13 stycznia – piątek, godz. 1500  nr 40 – nr 44 c,    nr 53 – 47 a / „Mała Strona”/

 

14 stycznia – sobota, godz. 930 – 75 b – 50 a

 

16 stycznia – poniedziałek – godz. 1500  - nr 36 – 27,  nr 30 a – 39 a

 

17 stycznia – wtorek - godz. 1500 – nr 1 – nr 13

 

18  stycznia – środa - godz. 1500 - nr 14– nr 27 a

 

Unikowice

19 stycznia – czwartek – godz. 1500 – nr 1 – nr 8; nr 45 – nr 49

 

20 stycznia – piątek – godz. 1500 - nr 9 – nr 20

 

23 stycznia –poniedziałek – godz. 1500  - nr  22– nr 31

 

24 stycznia – wtorek – godz. 1500  - nr 44  – nr 32  

 


 

Strona 1 z 17

Podaruj 1 % podatku

„Nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia” – to dewiza, którą dzięki Waszej pomocy możemy przekazywać każdemu, kto zapuka do naszych drzwi.

KRS 0000016304

"Człowiek jest wiel­ki nie przez to, co po­siada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi." 

Jan Paweł II

Początek strony