Jesteś tutaj: Start

Witamy na stronie internetowej

Rzymskokatolickiej Parafii pw. Św. Mikołaja

Gościce 38

48-370 Paczków

Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Telefon: +48 77 431 63 97

Rozważania na 5. Niedzielę Wielkanocną

5. Niedziela Wielkanocna – Rok A

14 maja 2017 r.

 

 

Refleksja

„Dla tych, co nie wierzą, właśnie ten kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się głowicą węgła - i kamieniem upadku, i skałą zgorszenia. Ci, nieposłuszni słowu, upadają, do czego zresztą są przeznaczeni”.

W każdym pokoleniu Bóg zaprasza ludzi do budowania Jego Królestwa. Każdego dnia konfrontowani jesteśmy z dramatycznym wyborem – albo robimy Bogu miejsce w naszym życiu, albo w pewnym sensie zmuszamy Go, aby poszedł dalej, bo nasz grzech, nasze schematy działania wpychają nas do „rezerwatów” ksiąstewek naszych ludzkich sposobów na szczęście, w których Najwyższy może być postrzegany, jako intruz.

Św. Piotr, w swoim liście, pokazuje, że współcześni Jezusowi, którzy mieli stać się budowniczymi tego, co Boże, odrzucili Zbawiciela. Mało tego, Chrystus stał się dla nich skałą zgorszenia (grec. „skandalon”). Wielu było po prostu oburzonych tym, co Jezus mówił i robił. Czy dzisiaj jest inaczej?

W Starym Testamencie kamień obrazy to obrazowe wyrażenie określające powód bycia winnym wobec Boga. W Nowym Testamencie to sam Jezus jest kamieniem obrazy. Opowiedzenie się za Nim lub przeciw Niemu decyduje o ostatecznym zbawieniu lub potępieniu człowieka.

Gdy znowu będziesz chciał realizować swój własny plan i będziesz oczekiwał od Boga błogosławieństwa, przypomnij sobie, że On zaprasza Cię do tego, abyś był budowniczym na Jego „budowie”. Nie bez przyczyny, w Starym Testamencie, zanim Bóg skierował do nas przykazanie miłości, powiedział: „Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu…”.

 

Złota myśl tygodnia

Plan to coś, co potem wygląda absolutnie inaczej (Julian Tuwim).

 

Na wesoło

- Mamo! – woła ośmioletnia Basia. – Mówiłaś mi, że Pan Bóg jest w niebie, a nasza siostra katechetka powiedziała, że Bóg jest w kościele. Gdzie więc jest naprawdę?

Mama, niezbyt biegła w teologii, po chwilowym zakłopotaniu taką znalazła odpowiedź:

- Widzisz, stałe mieszkanie Bóg ma w niebie. W kościele zaś ma biuro, w którym załatwia ludzkie sprawy.

 

 

Siedzi wędkarz nad rzeką. Podchodzi facet:

- Nie widział pan tu kobitki w fioletowej sukience?

- Aaaaa... tak, jakieś 5 minut temu.

- No, to jak się pośpieszę, to ją dogonię!

- Wątpię, dzisiaj w rzece bardzo silny prąd.

 

Patron tygodnia –  św. Iwo Helory, prezbiter – 19 maja

Iwo Helory (znany także jako Iwo z Bretanii) urodził się 17 października 1253 r. w Kermartin (we Francji) w rodzinie Heloriego, lorda Kermartin, i Azo du Kenquis. Studiował w Paryżu sztuki wyzwolone, prawo cywilne i teologię, a później, w Orleanie, prawo kanoniczne. Po powrocie do Bretanii w 1280 r. został diecezjalnym sędzią duchownym w Rennes, a po 4 latach oficjałem sądu biskupiego. Szybko zyskał opinię sprawiedliwego, bezstronnego i nieprzekupnego prawnika. Bogatych traktował na równi z ubogimi, co nie było wówczas powszechne. Znany był jako "adwokat biedaków". Często opłacał za nich koszty sądowe i odwiedzał ich w więzieniu. Mając 31 lat przyjął święcenia kapłańskie. Wkrótce został proboszczem. W 1297 r. powrócił do rodzinnego Kermartin, ponieważ odziedziczył rodzinny majątek. We dworze, w którym się wychował, stworzył przytułek dla najuboższych. Kiedy przytułek okazał się za mały, wybudował większe hospicjum. Na pomoc dla biednych przeznaczał także wszystkie swoje dochody z działalności prawniczej. Był człowiekiem modlitwy, na którą przeznaczał noce, bo w ciągu dnia służył potrzebującym. Codziennie sprawował Mszę świętą, choć w tamtych czasach kapłani zobowiązani byli do zaledwie jednej Eucharystii w tygodniu.

Zmarł 19 maja 1303 r. w rodzinnej Bretanii. Jego relikwie znajdują się w katedrze św. Tugduala w Tréguier. Już w 1347 r. papież Klemens VI ogłosił go świętym.  

 

 

Opowiadanie

Pies w lustrze

Włócząc się tu i tam wielkie psisko znalazło się w pokoju, którego ściany pokryte były ogromnymi lustrami.

Wydawało mu się, że jest otoczony psami. Wściekał się, zaczął szczerzyć zęby i warczeć. Wszystkie psy na lustrzanych ścianach naturalnie zrobiły podobnie, pokazując swe groźne kły.

Pies jak szalony zaczął kręcić się dookoła siebie, aby obronić się przed atakującymi, a potem, wściekle szczekając, rzucił się na jednego z domniemanych napastników.

W końcu upadł na podłogę wycieńczony, krwawiąc w wyniku silnego zderzenia z lustrem.

Gdyby choć raz pomachał przyjaźnie ogonem, wszystkie psy z luster odpowiedziałyby mu tym samym. I byłoby to radosne spotkanie.

 

Papież Franciszek o Miłosierdziu

„Podobnie jak Jezus w obliczu kobiety cudzołożnej postanowił milczeć, aby ocalić ją od kary śmierci, tak i kapłan w konfesjonale niech będzie wielkoduszny sercem, wiedząc, że każdy penitent przypomina mu o jego osobistej kondycji: grzesznika, ale szafarza miłosierdzia” (MM 10).

Czy naszym oczekiwaniom wobec spowiedników, towarzyszy szczera modlitwa za nich? Nieskończenie wielki Bóg może sprawić, że serce księdza staje się naprawdę wielko-duszne.


 

Drzwi wróciły po remoncie

Brama wejściowa kościoła w Gościcach po remoncie.

 

 

Rozważania na II Niedzielę Wielkanocną

4. Niedziela Wielkanocna – Rok A

7 maja 2017 r.

 

 

Refleksja

„Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je”.

Nie ma kryzysu powołania, ale może być kryzys powołanego człowieka. Dlatego rolą rodziców jest przypominanie dzieciom o tym, że wykształcenie, praca zawodowa, zdobycie ustabilizowanej pozycji finansowej i społecznej nikomu nie wystarczy do szczęścia! To wszystko jest wtórne w odniesieniu do powołania. Człowiek jest bowiem powołany do czegoś znacznie większego niż tylko do zdobycia pozycji społecznej czy do pracy w jakimś zawodzie.

Żaden rodzic nie jest w stanie w szlachetny sposób wychowywać dzieci, jeśli będzie opierał się wyłącznie na własnej mądrości i sile. Zarówno rodzicom jak i dzieciom potrzebna jest codzienna modlitwa osobista i wspólna, cotygodniowa Eucharystia, pogłębione życie sakramentalne, szlachetne formowanie sumienia w oparciu o Dekalog, włączanie się w ruchy formacyjne. Każdemu z nas potrzebna jest serdeczna przyjaźń z Jezusem — Dobrym Pasterzem. On sam upewnia nas o tym, że jest dla nas bramą zbawienia i że przyszedł po to, byśmy mieli życie w obfitości (por. J 10, 7.10). A życie w obfitości ma jedynie ten, kto bardzo kocha. Psalm 23 pokazuje, że niczego nam nie zabraknie, jeśli naszym Pasterzem będzie Jezus! Kto żyje w obecności Dobrego Pasterza, temu nie zabraknie także tego najcenniejszego skarbu, jakim jest świętość. Ta świętość, dzięki której możemy w szlachetny sposób wypełnić nasze powołanie, które podpowiada nam Ten, który nas rozumie i kocha.

ks. Marek Dziewiecki

 

Złota myśl tygodnia

Jaki jest człowiek, takie są jego marzenia (przysłowie wietnamskie)

 

Na wesoło

- Mamo, czy to prawda, że moja siostra spadła z nieba? – pyta Jaś o nieobecną starszą siostrę.

- Tak, to prawda, mój drogi. Aniołowie i święci chcieli mieć trochę spokoju i dlatego wysłali ją na ziemię.

 

Gazdowska rozmowa.

- Staszek, cy twój konicek kurzy fajkę?

- Nie.

- No, to ci się szopa pali.

 

Patron tygodnia –  św. Jerzy Preca, prezbiter – 9 maja

Jerzy Preca urodził się w roku 1880 w Valletcie na Malcie w wielodzietnej rodzinie. Po skończeniu liceum humanistycznego zaczął studiować na uniwersytecie teologię, aby zostać kapłanem. Już jako kleryk (w latach 1905-1906) organizował spotkania formacyjne dla młodzieży. W rok po święceniach kapłańskich w 1907 r. założył Towarzystwo Nauki Chrześcijańskiej dla młodych ludzi świeckich, którym po odpowiedniej formacji ascetyczno-teologicznej powierzał prowadzenie katechezy dzieci i dorosłych. W 1910 r. powstała żeńska gałąź Towarzystwa. Życie jego członków, którzy na co dzień pracowali zawodowo, znamionowała wielka dyscyplina; ubierali się skromnie, co kwadrans odmawiali krótką modlitwę, godzinę dziennie poświęcali na katechizowanie dzieci i dorosłych, a drugą godzinę na własną formację. Po przezwyciężeniu początkowych przeszkód i trudności, 12 kwietnia 1932 r. Towarzystwo zostało erygowane kanonicznie.

Ks. Preca szerzył znajomość Pisma Świętego w przekładzie na język maltański. Był znanym kaznodzieją i spowiednikiem oraz wielkim czcicielem i apostołem miłości Boga objawionej w tajemnicy Wcielenia. Propagował różne formy pogłębionej pobożności. Trudne sprawy swego posługiwania zawierzał opiece Najświętszej Maryi Panny. 21 lipca 1918 r. wstąpił do Trzeciego Zakonu Karmelitańskiego i przyjął imię Franciszek. W roku 1957 członkom założonego przez siebie Towarzystwa zaproponował do prywatnego odmawiania 5 nowych tajemnic różańcowych, które nazwał „tajemnicami światła”. W 2002 r. tę nazwę i niemal niezmienione tematy tajemnic przejął św. Jan Paweł II, wprowadzając je w całym Kościele.

Ks. Preca zmarł w opinii świętości w Santa Venera na Malcie 26 lipca 1962 r., mając 82 lata. Św. Jan Paweł II wyniósł go do chwały ołtarzy w roku 2001, przebywając na Malcie podczas swej podróży apostolskiej. 3 czerwca 2007 r. jego kanonizacji dokonał w Rzymie papież Benedykt XVI. Jerzy Preca jest pierwszym kanonizowanym Maltańczykiem.

 

 

Opowiadanie

Zegar słoneczny

Pewien wschodni monarcha przywiózł z podróży na Zachód zegar słoneczny dla swoich poddanych, którzy nie umieli jeszcze rozróżniać godzin.

Prezent zupełnie przemienił życie mieszkańców królestwa. Wszyscy poddani patrząc na zegar bardzo szybko nauczyli się dzielić dzień na godziny i odmierzać czas. Stali się punktualni, porządni, staranni, można było polegać na ich słowie. I tak po kilku latach zaczęli żyć w komforcie i dobrobycie.

Kiedy monarcha umarł, jego dobrzy i szczęśliwi poddani postanowili wznieść mu pomnik.

Ponieważ zegar słoneczny stał się dla nich symbolem tego, jak dobry był król, i źródłem ich dobrobytu, zdecydowali, że dookoła niego zbudują wspaniałą świątynię przykrytą złotą kopułą.

Kiedy świątynia była już gotowa i złota kopuła przykryła zegar, okazało się, że promienie słoneczne nie miały możliwości, aby do niego dotrzeć.

Ten drobny cień, który – dzięki słońcu – odmierzał czas dla mieszkańców królestwa, oczywiście zniknął, wraz z punktem orientacyjnym tworzonym przez sam zegar.

Niektórzy mieszkańcy znowu zaczęli być niepunktualni, inni mało dokładni, a jeszcze inni zapomnieli o staranności. Każdy robił, co chciał, bez zwracania uwagi na to, co robili inni. Całe królestwo pogrążyło się znów w niedostatku.

Czy i my nie robimy dziś tego samego? Czy nie staramy się zamknąć Boga w czymś w rodzaju muzeum lub czy nie czynimy z Niego jedynie stróża cmentarzów!

 

Papież Franciszek o Miłosierdziu

„Tylko Bóg przebacza grzechy, ale żąda również od nas, byśmy byli gotowi do przebaczenia ich innym, tak jak On przebacza je nam. Jakie to smutne, gdy pozostajemy zamknięci w sobie i nie jesteśmy zdolni do wybaczenia!” (MM 8).

Gdy tylko przyjmujemy przebaczenie, a nie znajduje ono miejsca, w którym mogłoby z nas „popłynąć” dalej, możemy w życiu duchowym stać się podobni do Morza Martwego.


 

Święto strażaków

3. maja gościccy strażacy zawierzali swoją służbę Panu Bogu i Matce Najświętszej.

Rozważania na 3. Niedzielę Wielkanocną

3. Niedziela Wielkanocna – Rok A

30 kwietnia 2017 r.

 

 

Refleksja

Jezus towarzyszy uczniom w trakcie ich drogi do Emaus, prowadząc z nimi rozmowę. On jest partnerem ich rozmowy, ale dopóki mówią o Nim w trzeciej osobie (relacja Ja-On), nie mogą z Nim nawiązać prawdziwego kontaktu, jest bowiem dla nich wciąż Nieznanym Wędrowcem. Dopiero kiedy wchodzą z Nim w prawdziwy dialog, pozwalają Mu przemówić i sami do Niego mówią, kiedy zapraszają go do środka (relacja Ja-Ty), dopiero wtedy przeskakuje iskra prawdy, dopiero wtedy ich serca pałają, dopiero wtedy ostatecznie spadną im łuski z oczu.

O Bogu nie możemy mówić w sposób autentyczny w trzeciej osobie. Gdy mówimy o Nim z dystansem, jak o przedmiocie, jeśli jest dla nas jakimś „on”, czy „ono”, wtedy się z Nim mijamy. Wszelkie próby zamykania Boga w naszych definicjach, wyobrażeniach, teoriach kończą się wykreowaniem bożka. Nasze definicje, obrazy Boga są wtedy jakby ekranami, na których zatrzymuje się nasz wzrok, nie docierając do głębi. Dopiero kiedy rozmawiamy z Bogiem i pozwalamy Mu do nas przemówić, wtedy wchodzimy z Nim w dialog, w relację „Ja i Ty” i dopiero wtedy możliwe jest autentyczne doświadczenie Boga. W takiej relacji nasze myślenie o Bogu traktuje wszelkie definicje, obrazy, teorie jako okna, przez które patrzymy w głąb. To uchroni nas od błędu faryzeuszy, których wzrok zatrzymał się na „literze Prawa”, a przecież „litera zabija a duch ożywia”. Ewangelia zachęca nas do takiej więzi z Jezusem Chrystusem, kiedy to szczerze i cierpliwie z Nim rozmawiamy. Trzeba czasem siąść z Nim do stołu, przymusić Go do tego – jak zrobili to uczniowie.

Trzeba, jak uczniowie, połamać z Nim chleb, spotkać się z Nim w Wieczerzy Pańskiej, Modlitwie i lekturze Pisma Św. Wtedy otworzą się nam oczy, „opadną łuski” i zobaczymy siebie i nową sytuację jako oswojoną, bezpieczną – bo Chrystus jest z nami – światło Ewangelii okazuje się wtedy oświetlać każde ciemne miejsce ludzkiego zagubienia, bólu i samotności. Tak może wyglądać nasze spotkanie z Jezusem w „Emaus”.

Dariusz Zuber

 

Złota myśl tygodnia

Czyste serce przywraca wzrok, oczyszcza oczy. (Anna Kamieńska)

 

Na wesoło

Katechetka w barwny sposób opisuje dzieciom koniec świata: „Wicher zerwie dachy domów. Grad wielkości kurzego jajka powybija okna. Strumienie i rzeki wystąpią ze swych brzegów wskutek trzęsienia ziemi. Błyskawice i pioruny przerażą ludzi”. Kończąc, mówi:

- Może ktoś z was ma jakieś pytanie?

- Proszę pani - pyta dziesięcioletni Adaś - przy takiej pogodzie chyba będziemy mieli dzień wolny od szkoły?.

 

Rozmowa w trakcie sobotniego obiadu:

- Tatusiu, czy Ocean Spokojny zawsze jest spokojny?

- Co za głupie pytanie! Czy nie możesz dowiadywać się o coś mądrzejszego?

- Mogę. Chciałbym wiedzieć, kiedy umarło Morze Martwe.

 

Patron tygodnia –  św. Anioł, prezbiter i męczennik – 5 maja

Anioł urodził się w 1145 r. w żydowskiej rodzinie w Jerozolimie. Jego matka przeszła na chrześcijaństwo i ochrzciła swoje dzieci - bliźniaków Anioła i Jana. Rodzice wcześnie zmarli, a bracia po ukończeniu 18 lat wstąpili do klasztoru na Górze Karmel.

Mając 26 lat, Anioł przyjął święcenia kapłańskie. Wkrótce zaczął podróżować po Palestynie. Stał się bardzo szybko sławny za sprawą cudownych uzdrowień, które miały miejsce za jego wstawiennictwem. Właśnie rosnąca popularność sprawiła, że postanowił powrócić do Karmelu. W 1218 r. został wysłany do Rzymu, by przedłożyć papieżowi Honoriuszowi III nowe konstytucje zakonne. Chociaż krótko tam przebywał, dał się poznać jako znakomity kaznodzieja i został wysłany na Sycylię do walki z herezją katarską.

Św. Anioł chciał nawrócić katarskiego rycerza Berengariusza, który żył w związku kazirodczym. Jednak próby namówienia go do zmiany życia nie skończyły się dobrze. Spowodowały tak wielką złość rycerza, że napadł on na karmelitę przed kościołem świętych Filipa i Jakuba w Licata, zadając mu tak poważne rany, że św. Anioł zmarł cztery dni później, wybaczając swojemu oprawcy.

Pochowano go w kościele, obok którego został zraniony, a grób karmelity wkrótce zasłynął licznymi cudami. Jego kult zatwierdził w 1459 r. papież Pius II. W 1662 roku relikwie św. Anioła przeniesiono do nowo wybudowanego kościoła Matki Bożej z Góry Karmel.

W Polsce relikwie św. Anioła przechowywane były w krakowskim kościele na Skałce. Jego wizerunki znajdują się w pokarmelitańskim kościele Najświętszej Krwi Pana Jezusa w Poznaniu, w kościele św. Teresy w Przemyślu i w pokarmelickich stallach w bydgoskiej katedrze.

Jest patronem miasta Licata. Jego wstawiennictwu przypisywano uratowanie Neapolu przed dżumą w 1656 roku.

 

 

 

Opowiadanie

Misja

Po długim okresie życia, spędzonym na wspólnym studiowaniu oraz medytacji, trzech uczniów postanowiło opuścić swojego mistrza i rozpocząć wędrówkę poprzez świat.

Dziesięć lat później powrócili, aby złożyć wizytę swojemu mistrzowi.

Stary mnich kazał im usiąść wokół siebie, ponieważ wiek nie pozwalał mu już na podniesienie się z miejsca. Każdy z nich rozpoczął opowiadanie swojej historii.

- Ja - rozpoczął pierwszy głosem pełnym dumy - napisałem trzy książki i przyczyniłem się do sprzedania milionów ich kopii.

- To znaczy, że zapełniłeś świat papierem - powiedział mistrz.

- Ja - powiedział z radością drugi - wygłaszałem kazania w tysiącach miejsc.

- To znaczy, że wypełniłeś świat słowami - powiedział mistrz.

W końcu przemówił trzeci.

- Ja przyniosłem ci tylko tę poduszkę, abyś mógł na niej kłaść swoje obolałe nogi - powiedział.

- Tylko ty - ucieszył się mistrz - odszukałeś Boga.

 

Papież Franciszek o Miłosierdziu

„W Sakramencie Przebaczenia Bóg ukazuje drogę nawrócenia do Niego i zachęca do ponownego doświadczenia Jego bliskości. Jest to przebaczenie, które można zyskać przede wszystkim zaczynając żyć miłością. Przypomina o tym także apostoł Piotr, gdy pisze, że ‘miłość zakrywa wiele grzechów’ (1 P 4,8)” (MM 8).

Kochasz? Twoja miłość nie pójdzie na marne. Bóg ją widzi i będzie o niej pamiętał.


 

Strona 1 z 19

Podaruj 1 % podatku

„Nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia” – to dewiza, którą dzięki Waszej pomocy możemy przekazywać każdemu, kto zapuka do naszych drzwi.

KRS 0000016304

"Człowiek jest wiel­ki nie przez to, co po­siada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi." 

Jan Paweł II

Początek strony